... Nie umiałam kontrolować emocji, nie w takiej sytuacji.
- O co ci chodzi? Kurwa, pogróżka? Demolowanie? Wyobraźnia płata figle? To nie w moim stylu księżniczko- zaśmiał się chamsko.
- Ona mówi prawdę, Ashton. Opowiedziała mi, że najpierw ją straszyłeś, potem ktoś za nią szedł a po wejściu do domu zastała pobojowisko i tą kartkę. Chcemy wiedzieć tylko czy masz coś z tym wspólnego. - Staruszka podeszła do sprawy na spokojnie.
- Babciu myślałem, że mi ufasz, a ty pytasz czy ja to zrobiłem. Wiesz, że taki nie jestem, nie zrobiłbym tego nigdy. - Ashton spojrzał na babcię z żalem w oczach.
- Kochanie wiesz, że ci ufam. Ja tylko chciałam się upewnić. Przepraszam, zwątpiłam w ciebie, ale cię kocham, najbardziej na świecie. Wybaczysz mi? - Na twarzy chłopaka widać było zawachanie. Jednak nie trwało długo, podszedł do starszej pani i mocno ją przytulił.
- Kocham cię babciu.
Poczułam się niepotrzebna, oni mieli moment dla siebie. Ashton miał rację, niszczyłam spokojne życie jego babci, przeze mnie zwątpiła w niego. Cholera, mają taki świetny kontakt a moi dziadkowie wogóle nie liczyli się z moim zdaniem. Całkiem porwał ich świat showbiznesu. Chciałabym tak szybko dojść do porozumienia z moją babcią, nierealne. Postanowiłam wyjść by nie przerywać im, już i tak zbyt dużo namieszałam.
- Ej ty, zaczekaj - byłam już przy drzwiach gdy usłyszałam blondyna.
- Lepiej pójdę, już i tak zajęłam wam dużo czasu. Przepraszam.
- Boże, jaka ty jesteś uparta! Zaczekaj, pójdę z tobą zobaczyć tą demolkę.
- Ale ja poradz...
- Nie obchodzi mnie to. Pa babciu - przerwał mi i pożegnał się z panią Irwin. Zaszliśmy do mnie, chłopak oglądał wszystko dokładnie z zaciekawieniem.
- Ashton, tak? - Spytałam niepewnie.
- Taa.
- Dziękuję za pomoc, no i chciałabym przeprosić, że... No wiesz o co mi chodzi - nie umiałam znaleść odpowiednich słów.
- Posłuchaj... Eleanor, Edith, kurwa ktokolwiek...
- Jestem Elisabeth.
-Ok, Elisa, nie lubię cię co pewnie już zauważyłaś. Pomagam ci tylko ze względu na moją babcię, ona cię lubi, nie wiem czemu, ale tak jest. Nie chcę żeby miała jakieś problemy, rozumiesz? - Kiwnęłam tylko głową. Co innego mogłam zrobić czy powiedzieć, nic. Chłopak rozejrzał się jeszcze po pokoju.
- Obejrzenie tego syfu to jedyne co mogę zrobić. Nie znam nikogo kto mógłby ci zaszkodzić. Pewnie to tylko głupi żart gówniarzy z sąsiedniego osiedla, wszyscy na nich narzekają. To co mogę ci poradzić to posprzątanie tego bałaganu, a i następnym razem postaraj się sprawdzić czy zamknęłaś drzwi. No to na mnie pora. Bardziej nie pomogę, jeszcze mogę zaszkodzić - rozejrzał się ponownie i chyba pierwszy raz w życiu uśmiechnął się do mnie.
- Ashton, dziękuję - chciałam go przytulić w ramach podziękowania lecz jedyne co zrobiłam to spojrzałam w jego tęczówki. Miały idealny odcien, mogłabym wpatrywać się w nie godzinami. Chwila, o czym ja myślę?
- Spoko, uważaj na siebie, czy coś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz