"Pierwsza książka, pocałunek, ucieczka z domu są zawsze najlepsze. "
Czas do pokazu i wyprowadzki mijał nieubłaganie szybko. Każdego dnia zastanawiałam się czy dobrze robię. Poza tym często śnił mi się ten tajemniczy blondyn i jego wzrok przepełniony nienawiścią. O co mu chodziło? Co ja zrobiłam? Może chodzi o ten dom, podpowiadała podświadomość. Ale przecież ten dom stał już na sprzedaż jakiś czas, na pewno nie chodziło o to.
Rodzice byli na tyle zajęci pokazem, że nawet nie zauważyli jak powoli z mojego pokoju zaczęły znikać ubrania i rzeczy osobiste. Nikt nie zwracał na to uwagi. Przynajmniej nie muszę się nikomu tłumaczyć.
(Dzień pokazu/wyprowadzki)
Obudziłam się rano męczona koszmarem. Śniło mi się, że ktoś mnie gonił, jego słowa utkwiły mi w pamięci. "Nie uciekniesz przede mną, nigdy". Co się do cholery jasnej dzieje ze mną?! Zeszłam do kuchni, o dziwo byli wszyscy. Tata, mama, Elena, nawet babcia i dziadek. Czuć było atmosferę podekscytowania.
- Lisa, kochanie, my z tatą i dziadkami niedługo jedziemy. Proszę cię, bądź z siostrą dwie godziny przed pokazem.Tylko się nie spóźnijcie.- Mama była poddenerwowana.
- Ale na pewno muszę brać udział w tym pokazie?- Spytałam bez nadzieji w głosie.
- Jasne, że tak, kochanie otwierasz i zamykasz pokaz. Poza tym, koniec głupich pytań, do zobaczenia niedługo moje modeleczki- tak po prostu wyszła jak i wszyscy. Spojrzałam na Elenę chcąc sprawdzić jak bardzo jest zła za słowa matki. Ale na jej twarzy można było wyczytać radość, ale nie taką gdy wygrała pierwszy konkurs piękności, jej radość była jakby smutna.
- Elena, chciałabym ci powiedzieć, że pomimo naszych relacji bardzo cię kocham i nieważne gdzie będę zawsze będziesz moją kochaną siostrzyczką- powiedziałam, że łzami w oczach.
- Oh, Elisabeth dlaczego się wyprowadzasz? Jeszcze możemy wszystko naprawić, powiemy rodzicom. Nie chcę, żebyś wyjeżdżała!- Elena zaczęła płakać i chyba pierwszy raz w życiu przytuliła się do mnie.
- El, za późno, poza tym będę tylko w Hornsby, kiedy chcesz możesz mnie odwiedzić. Mam nadzieję, że godnie zastąpisz mnie na pokazie i nie powiesz rodzicom gdzie będę ok?
- Dobrze, obiecuję.- Powiedziała kładąc rękę na sercu. Może Elena nie była taka zła, walczyła tylko o to co kocha, tak jak ja.
- Elisabeth, zaczekaj- usłyszałam, gdy miałam już wychodzić z pomieszczenia.- Ja... Ja chcę cię przeprosić za to jaka byłam. Zachowywałam się podle wobec ciebie. To nie prawda, że cię nienawidzę. Gdybym mogła cofnąć czas nie byłabym taką wredną zołzą. Mam tylko cichą nadzieję, że mi wybaczysz. Kocham cię siostro.- Jej słowa wypełnione smutkiem strasznie mnie zdziwiły. Ale cieszę się, że jednak nie jestem jej wrogiem.
- Em... Ja też cię kocham Elena- jedyne słowa, które potrafiłam w tej chwili powiedzieć. Przytuliłyśmy się i pożegnałyśmy.
Jakie to dziwne, prawda? Przez całe życie jesteś czyimś wrogiem aż nagle taka scena miłości. Niestety, bywa.
Pora zanieść resztę moich rzeczy do samochodu, odpalić silnik i rozpocząć nowe życie. Brzmi łatwo. Ostatni raz spojrzałam na mój pokój. Przed oczyma przeleciały mi wspomnienia. Moje urodziny, zabawy, nocowanie z koleżankami, popołudnia z herbatką z panną Dolly i innymi zabawkami. Wiele przygotowań na imprezy, pokazy, imprezy charytatywne. Wiele wylanych łez, sekretów i zmartwień. To wszystko zostanie w tym pokoju, nie ze mną. Rozpoczynam nowe, lepsze życie.
POV Danielle
Gdzie one są? Powinny być już 20 minut temu. Oby Elisabeth niczego głupiego nie wymyśliła, nigdy nie wiadomo co jej odbije. Czasami trudno mi uwierzyć, że ona naprawdę jest moją córką, jej nie interesuje modeling a przecież to najlepsza praca jaką można mieć. No nareście, są. Mała poprawka, jest.
- Elena, gdzie wy byłyście? Gdzie Elisabeth?- Coś było nie tak, moja Elena była smutna a w dzień pokazu nie może się smucić!
- Mamo, Elisabeth nie przyjedzie- odpowiedziała córka.
- Co ty mówisz? Niedługo pokaz, co ta dziewczyna znowu wymyśliła!- Teraz to kompletnie się zdenerwowałam. Pokaz za moment ma się zacząć a ona jakieś kaprysy urządza. Zadzwonię do niej i powiem, że ma mi natychmiast przyjeżdżać. Gdzie moja torebka? A, mam. Cholera, gdzie ten telefon?! Przy szukaniu natrafiłam na kopertę.
Była zaadresowana do mnie, to chyba pismo Elisabeth. Zaciekawiona zapomniałam o telefonie. Otworzyłąm kopertę.
- "Droga mamo! Nigdy nie sądziłam, że tak się potoczy nasze życie, ale każdy ma swój wybór. Moim wyborem jest, nie wiem jak to nazwać, zmiana, ucieczka. Mamo dziękuję ci za wszystko, za wykształcenie, za wychowanie mnie, za to, że nic mi nigdy nie brakowało. Ale jednak brakowało mi czegoś. Miłości i zrozumienia, zamiast tego zachęcaliście mnie do pracy modelki, która wogóle mnie nie interesowała. Piszę to do ciebie, żebyś wiedziała, że nie mam do ciebie i taty żalu. Mam nadzieję, że nie znienawidzicie mnie i kiedyś gdy już mi wybaczysz spotkamy się i porozmawiamy. Wiem, że pewnie martwisz się teraz co z pokazem. Niech Elena mnie zastąpi, ona jest ode mnie lepsza i zasługuje na to. Kocham was mamo. Zrozum mój wybór"- Przeczytałam list płacząc, Elisa nas opuściła i to w taki sposób. Moja córka to zwykły tchórz, nie umie się zmierzyć z żadnym problemem, woli uciekać. No cóż, jej wybór, żeby tylko nie żałowała i nie wróciła do nas z podkulonym ogonem. Szybko wykręciłam numer do niej. Pierwszy sygnał. Nic. Drugi. Nic. Trzeci, czwarty, nic. Nie odbiera. Taka wdzięczność!
POV Elisabeth
Mama już wie, wiem to po jej telefonie. Oczywiście nie odebrałam. Pewnie w tej chwili nienawidzi mnie z całego serca, nie dziwię się jej. Już wybrałam, przepraszam. Wjechałam na podjazd mojego nowego domu. Uśmiechnięta staruszka czekała na mnie. To moje nowe życie, a ta pani mi pomoże je rozpocząć. Uśmiechnęłam się. Wyszłam z samochodu. Przytuliłam starszą panią. Zaczynam moją nową historię, piszę ją sama. Nowe życie, nowa ja, lecz bez problemów. Od teraz wszystko się zmieni. Rozejrzałam się dookoła z uśmiechem i łzami w oczach. Mój wzrok zatrzymał się na tajemniczym blondynie na ulicy, był wściekły. Chyba w tym nowym życiu problemy mnie nie miną...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz