wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 1

- Lisa! Lisa, kochanie, teraz twoja kolej. Henry już czeka!- usłyszałam mamę.
- Ale mamo, wiesz, że nie chcę być modelką, mówiłam ci- znowu próbuję na próżno.
- Moja modeleczko, nawet nie chcę o tym słuchać.
- Lisa, Henry nie może czekać, pośpiesz się- wychyliła się zza drzwi.
- Jasne, już idę.
- Ooo, witaj królewno jak samopoczucie?
- Dzięki Henry, do...- przerwał mi. Będziesz najwspanialsza na naszym pokazie. Zostały tylko dwa tygodnie do niego, musisz się przygotowywać. Będziesz tam najważniejsza.
Znów to samo. Modelka. Będziesz najlepsza, najpiękniejsza bla bla bla. A co z moimi marzeniami? Halo, też je posiadam? 
- Poznaj mojego pomocnika skarbie, oto Samuel. Przygotuje cię do zdjęć a ja na chwilę znikam. Muszę ustalić coś z cudowną Danielle.- Henry nawijał, że ciężko było go zrozumieć, no i znowu podlizywał się matce. Frajer.
- Cześć, jestem Samuel Jackson, miło poznać- przywitał się. Wydawał się być spoko gościem.
- Hej, jestem Elisabeth, również mi miło. Samuel? Dość ciekawe imię.
- Wolę jak mówią do mnie Sam ale wiesz jaki jest Henry- z każdą chwilą przekonywałam się do niego.
- W takim razie co mam robić Sam, chcę mieć to już za sobą. 
- Wszystko jest już gotowe, musimy poczekać tylko za Henry'm.
- Jasne, skąd jesteś?- Zapytałam.
- Z Hornsby, wiesz tam jest pięknie- odpowiedział z uśmiechem.- Mogę zadać ci jedno pytanie?
- Jasne, już je zadałeś, ale pytaj.
- Nie interesuje cię modeling, prawda?- Spytał nieśmiało.
- No cóż... To prawda, wogóle mnie to nie kręci. Nie wiem co chciałabym robić ale na pewno nie to. Chciałabym stąd uciec i zacząć życie na nowo.- Co ja robię, otworzyłam się przed chłopakiem którego poznałam zaledwie przed chwilą!
- No to bierzemy się za fotki!- Wrócił Henry

*3 godziny później*

- Na dzisiaj już koniec, świetnie się spisałaś kotku- pochwalił mnie Henry.
- Dzięki, to ja spadam, cześć- nareście koniec. Mogłam wrócić do domu i skryć się na strychu ze suchawkami w uszach tak by nikt mnie nie znalazł.
 Przebrałam się szybko, ubrania na pokaz odwiesiłam, nie chcąc znowu denerwować asystentek rodziców. Założyłam słuchawki i ruszyłam na ulicę.
Zastanawiałam się co mam ze sobą zrobić. Za dwa tygodnie ten nieszczęsny pokaz! Nie chcę paradować na wybiegu, nie jestem Eleną, nie kręci mnie to! Myśl o wyprowadzeniu się coraz częściej krążyła po mojej głowie. No ale przecież rodzice się nie zgodzą. Chyba, że ucieknę a oni o tym się nie dowiedzą. Ale ucieczka? Poradzę sobie? No i gdzie ucieknę? 
- Ej Elisa! Zaczekaj!- Poczułam jak ktoś za mną biegnie. - Ej, nie mogłem cię dogonić, zostawiłaś to.
To był Sam, podał mi łańcuszek z serduszkiem. Prezent od babci.
- Dziękuję, przepraszam nie słyszałam cię.
- Spoko, a co do tego co powiedziałaś mi w studiu, czemu to robisz?- Czyli kontynuujemy rozmowę.
- Wiesz, to nie tak, że chodzi mi o kasę czy coś tyllko nie wiem jak postawić się rodzicom.- Zaczęłam się tłumaczyć.
- Wyluzuj nie o to mi chodziło. Gdybyś chciała to w Hornsby jest mały domek do kupna niedaleko mnie, miałabyś znajomego- zasugerował. Czyżby on myślał też o tym samym?
- Co? Czy ty sugerujesz ucieczkę?- Spytałam zdezorientowana.
- Czasami ucieczka jest jedynym wyjściem- odpowiedział odchodząc w przeciwną stronę. O co mu chodziło? Kurcze, typek wogóle mnie nie zna a sugeruje coś takiego. nadeszła pora by w końcu się zbuntować.
To głupi pomysł, głupi ale chciałam spróbować. Zawsze byłam posłuszną córką, robiłam wszystko co kazali rodzice. Nieraz słyszałam, że jestem zbyt porządna. Dobra, postanowione. Jeszcze w tym tygodniu pojadę do Hornsby i obejrzę ten domek. Jestem dorosła i odpowiedzialna, prawda?



I jest pierwszy rozdział, większość jest niejasna pewnie, ale w następnym coś powinno się dziać ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz