Macie czasami ochotę wykrzyczeć światu, że jest winny waszych łez?
Że chcecie być sami? Bez problemów? Żyć marzeniami?
Do niedawna wręcz modliłam się o to. A teraz?
Teraz nie mam nikogo. Chłopak okazał się być zwykłym idiotą.
Rodzina odrzuciła mnie bo nie jestem taka jak sobie wymarzyli.
Teraz jestem sama. Moje życie zmieniło się w ciągłą ucieczkę.
Przed kim? Przed czym? Kim właściwie jestem?
Czy jeszcze kiedyś zaznam szczęścia?
Kto pomoże znaleść odpowiedz na te pytania?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz